Cytuj:
Niestety przystaję przy swoim.
Dlaczego "tal" (odporność na trucizny) jest niżej sklasyfikowany niż run "ral" (odporność na ogień)?
Moim zdaniem jest trochę dziwne. Dwie równorzędne odporności są różnie klasyfikowane oraz w razie sprzedaży cenione?!
Jeżeli chodzi o bagaż to inna kwestia, ja nie zaśmiecam go sobie runami, ponieważ jak dla mnie mogły by w grze nie istnieć jak to było dawniej.
Za pamiętnych czasów nawet miksturek manny nie można było kupić u Akary

Przyznaję Ci rację co do rozwoju gry, mimo wielu lat, jednakże uważam iż jest to robione w celu "odświeżania" gry.
Diablo II i tak już niedługo czeka odłożenie na półkę i spoglądanie na nią z sympatią.
Nie zgodzę się co do run. Uważam ,że runy to bardzo dobre urozmaicenie. Jeżeli patrzysz na runy pod kątem ,że runa jednego żywiołu jest lepsza od runy z innym żywiołem to faktycznie jest to pozornie pozbawione logiki.
W grach jednak nie chodzi o logikę ale o grywalność i to ona jest najważniejsza.
Runy przez swoje różnorodne zastosowanie zaczynając od wkładania ich w zwykłe itemy z gniazdami w celu poprawienia statystyk poprzez liczne formuły w kostce horardrimów oraz kończąć na tworzeniu rozmaitego potężnego eq
nadają tej grze smaczku.Wyobraźcie sobie sytułację ,że graczę w DIII od początku muszą poznawać zastosowania run i ich kombinacje? Czy to nie jest dobre? Odkrywasz formułę i jesteś pierwszy na serwie ,który może się tym pochwalić.
Runy pozwalały słabym i biednym graczom na start na BN. Jeżeli nie masz kolegów i znajomości bez run naprawdę ciężko się dorobić w D2.
Powiedzmy taki duch (TAL+THUL+ORT+AMN). Runy do znalezienia wszędzie, a słowo runiczne? Cudo samo w sobie.
Uważam też ,że 'moc' danej runy powinna być bilansowana w zależności od poziomu trudności w celu jej znalezienia.